Wyprawa do Zoo to dobry pretekst do strojenia. Sztuczne futro z łatek zakończone, można się prezentować. Niestety nie udało mi się wszyć porządnie zamka, fałduje się. Jakoś to póki co przeboleję. Ważne, że biały kolor pasuje do białych glanów, a pozszywane łatki wyglądają rewelacyjnie. Dokładnie taką strukturę chciałam osiągnąć Na głowie wiążę czarną chustę, udzierganą przeze mnie na szydełku z miękkiej ale cienkiej przędzy. Chusta jest ciepła, fajnie się układa, a frędzle sprawiają, że coś się z tyłu dzieje i moja okrągła twarz nie wygląda jak księżyc w pełni. Chustka ma jeszcze jedną zaletę: można ją nosić w pomieszczeniach. Nie przegrzewa głowy.
Na koniec zbliżenie na rajstopy, za którymi szaleję. Adrian jako jedna z pierwszych firm w Polsce odważył się na produkcję aż tak kolorowo pojechanych rajstop. W takiej bojowej stylizacji czuję się mocna!
Post dodany po czasie. Jednak by nadać ciągłości pisanej przeze mnie historii, powinien się znaleźć w porządki chronologicznym.
To były czasy, odkrywania siebie, swojej kobiecości, szukania właściwej drogi, której jak się okazało, pomimo jasnych wytycznych, długo nie mogłam znaleźć. Co najdziwniejsze, uważałam siebie za jedną z brzydszych istot chodzących po świecie. Dlatego na poniższych zdjęciach chowałam się za włosami. Wiele sesji zdjęciowych musiało się wydarzyć abym zrozumiała, że nie tędy droga. Na spotkaniu u psychoanalityka, usłyszałabym, że włosy musiały mi wypaść abym mogła odkryć siebie. Tak zaczyna się podróż do celu, którym jest odkrycie własnej wartości i pokochanie siebie.
Sesja zdjęciowa, którą robił kolega Szpilkowski, imienia niestety nie pamiętam. Marcin?
Wystroiłam się do niej w mój jedyny wtenczas, elegancki żakiet. Pod spód założyłam szyte z szyfonu bolerko, własnej produkcji. I uwaga! Moje pierwsze w życiu buty na obcasie! Byłam sztywna jak postacie z egipskich hieroglifów. Trema przeogromna. Zupełnie niepotrzebnie, bo prawie mnie nie widać. Za to moja koleżanka Agata, pewna siebie jak zwykle wyszła świetnie.
Nie potrafię obiektywnie ocenić tych zdjęć. Dla mnie są najpiękniejsze, albowiem to moje pierwsze foty robione przez artystę!
Renata Glinkowska - Peri - od 6 roku życia szczęśliwie uzależniona od dziergania. Projektantka odzieży, filozofka, pisarka, poetka, graficzka i malarka. Kobieta, która okiełznała nadwrażliwość oraz prawie wszystkie jej następstwa. Pisze bloga, by dzielić się przetartymi szlakami w dżungli emocji i podpowiada jak być piękną pomimo wszystko. W końcu życie jest po to, by być szczęśliwym :)