- 11:19:00
- 2 Comments
...chyba blond mi najbardziej odpowiada, nie wymaga codziennego precyzyjnego make-up ;) Tak jak wspominałam we wcześniejszych postach polubiłam się w wersji naturalnej.
Cały czas poszukuję siebie... wizerunku w którym czułabym się najlepiej.
Nie mogę się zdecydować i chyba pogodzę się z tym że najlepszym stylem będzie dla mnie eklektyzm ;)
W ramach codziennych obowiązków upodobałam sobie luźny styl.
Podstawa to dobre buty - długo szukałam odpowiednich, letnich kozaczków i w końcu znalazłam je w Badurze. Mają wyważony kształt, są z prawdziwej skóry, idealne jak na moje oczekiwania - cena też nie była odstraszająca ;)
Reszta stroju to spódniczka, odpowiednio krótka by nie przesadzać z zasłanianiem nóg, oraz bluzka dzianinowa z ciuchowej wymiany: plecione sznury stanowią rodzaj naszyjnika.
Prosto, wygodnie z odrobiną seksapilu - to lubię :)
- 15:14:00
- 2 Comments
A co się stanie gdy pokażę prawdziwą
twarz?
Przyzwyczajona do makijażu, nie
wierzyłam że można być atrakcyjną bez niego. Standardowe
myślenie (o zgrozo u mnie standard!!!) przywiązało mnie do rytuału
codziennego malowania. Zazwyczaj jest tak iż odbieramy siebie
poprzez pryzmat reakcji innych.
Jakże wielkie było moje zaskoczenie,
kiedy moi najbliżsi przyjaciele zaczęli mi opowiadać, że bez
makijażu wyglądam promieniście, słonecznie, pięknie, naturalnie,
ciepło............
Za pierwszym razem pomyślałam, że to
jakiś żart.
Za drugim wierzyłam, że to jakieś
niewinne kłamstewko dla poprawy mojego humoru.
Za trzecim razem słysząc podobną
opinię od osoby zupełnie niezrzeszonej z poprzednimi, postanowiłam
uwierzyć.
Pozytywy i wnioski:
Hmmm.... ile czasu można zaoszczędzić
przed wyjściem ;)
Wygoda, nie trzeba co chwila zerkać w
lusterko, nic się nie rozmazuje ;D
Zupełnie nowy szokujący image –
zapewne go wkrótce wykorzystam do kolejnej sesji.
... ale i tak kocham make-up ;P
![]() |
| by Róża van der Blaast in Seta Meta Galareta |
- 21:40:00
- 4 Comments
- 21:14:00
- 6 Comments
- 01:08:00
- 1 Comments
Kilka lat temu, bardzo dobrym odreagowaniem na pewne osobiste sytuacje stresowe, było malowanie emocji na koszulkach. Malowałam twarze różnych kobiet, nadając im krótkie komentarze, niekiedy czysto prowokacyjnie, a niekiedy był to ukryty dialog z tamtejszymi wydarzeniami. Tak powstała cała seria różnych portrecików, które swego czasu cieszyły się sporym zainteresowaniem. Postanowiłam powrócić do tej formy wyrazu (już bardziej komercyjnie), która stała się pretekstem do kolejnej sesji z Różą.
![]() |
| p.s. papierosy nie są moje ;) |
![]() |
| Jaskółki to oczywiście mój projekt ;) |
- 19:41:00
- 9 Comments
























































