- 20:54:00
- 1 Comments
- 15:45:00
- 0 Comments
No tak, w końcu można sięgnąć do szafy po nieco bardziej skomplikowane zestawy. Oto moje ostatnie łupy wyprzedażowe, kupione w cenach niezwykle niskich.
Tam z tyłu za mną, moja ukochana buldożka francuska. Akcja: w drodze do pracy.
Dla niewtajemniczonych, zaznaczam iż ubieranie Fifki to nie fanaberia. Jadąc na bagażniku, w pędzie powietrza, psy bez podszerstka marzną. Tak więc i Ffi trafiła się bluzeczka szyta przez naszą Komoonę. Dzisiaj w naszym duecie kolorowo jest :)
Nie miałam okazji napisać czym jest Komoona - a jest się czym chwalić. Otóż to pomysł powstały dzięki mnie i mojej Siostrze. Prezesem, specem od PR oraz główną modelką jest Fifka - to ona prowadzi bloga oraz Facebooka
Szyjemy, projektujemy, dziergamy ubranka dla psów i całkiem fajnie nam to wychodzi. Zapraszamy do polubienia KLIK
- 13:41:00
- 7 Comments
Tak już się utarło, że Fifka sypia
w naszym łóżku – w nocy. W dzień śpi na swoim legowisku, czyli
posiada łóżeczko do wypoczynku dziennego – co za rozpusta.
Oczywiste jest, że pies swoje miejsce posiadać musi, więc urządza
je po swojemu, kopiąc w nim, gryząc, ciumkając i przeżuwając.
Wyrko Fifki, kupione za całkiem sporą
kasę, już po dwóch tygodniach nabyło pierwszą łatę.
Z upływem czasu przybywało naszywek,
a cerowanie zaczęło przypominać pracę syzyfową.
Pierwotnie eleganckie, w szarą tkaninę
tenis łoże, nabyło czarnych, aksamitnych wykończeń.
Potem
metamorfoza, pokryła je różowym pluszem. Doszła poduszeczka w
indyjski wzór, również w odcieniach różu. Zapas materiału oraz
jego struktura utrzymały róż przy życiu przez niemal rok. Można
było naszywać łaty, a one same przez włos aksamitny, stawały się
niewidoczne.
Obecnie Fifi ma ponad półtora roku,
zapał do gryzienia nieco jej zelżał, róż po przeprowadzce do
błękitnego przedpokoju,nie bardzo pasuje. Nadszedł właściwy czas
i obie dojrzałyśmy do kolejnej metamorfozy.
Zaznaczam, że Fifka towarzyszyła mi
wiernie podczas trwania prac. Nie mogła się doczekać, kiedy oddam
jej posłanie. Obserwowała, czy nie robię łóżeczku jakiejś
krzywdy, albo czy sobie go nie za bardzo przywłaszczam, bo były
momenty, w których musiałam w nim siedzieć by je ładnie obszyć.
Do zmiany obszywania użyłam
chropowatej dzianiny, która jest miła w dotyku, przypomina frotę i
pomimo jasnego koloru, jej melanżowy charakter powinien utrzymać na
dłużej pozór czystości.
Na koniec, by całość nie była zbyt
ponura, poduszkę obszyłam, udzierganą na drutach wstawką z
moheru, a potem jeszcze zaszalałam z kocykiem. W końcu buldożki to
zmarzlaki, prócz tego jak wszystkie psy lubią kopać oraz ścielić
legowiska przed ułożeniem się do snu. Do tej roli kocyk nada się
idealnie.
A jeszcze zapomniałam o nowym brzuszku
słonika, któremu Fifi regularnie robi operacje i wyciąga
wnętrzności. On też dostał nową łatę – więc mamy pełen
komplet :D
Łatwo jest kupić nowe, a stare
wyrzucić – jednak o wiele większą radość sprawia tworzenie i
przerabianie. Warto znaleźć czas na tego typu prace domowe, one
pomagają w ćwiczeniu koncentracji, wyciszają, stanowią pewien
rodzaj medytacji. Namacalne efekty dają satysfakcję. Rzecz która
nie trafi na wysypisko, to kolejna kropla, która ratuje nasz świat,
a oszczędzone pieniądze możesz w inny, dowolny sposób spożytkować
:)
Wpatrzony wzrok psa podczas prac, a
potem radość, skakanie i tarzanie się w nowym wyrku –
bezcenne....
- 16:18:00
- 3 Comments
Jeszcze 3 lata temu nie byłam
przekonana do psich ubiorów. Jak większości ludzi wydawało mi
się, iż psie futerko oraz tłuszczyk w zupełności wystarczą by
psiak nie marzł, a psia moda to zwykła fanaberia. Do czasu... Od
kiedy stałam się właścicielką buldożki francuskiej, miałam
okazję poznać jej reakcje na minusowe temperatury. Fifi zamieniała
się wtedy w trzęsącą kuleczkę, która błagalnym wzrokiem
prosiła, by kurcze, coś z tym zimnem zrobić!
No i wtedy zaczęło się.... bo kiedy
już miałam solidny argument (troska) przemawiający za ubieraniem
psiaka, to „w moim zawodzie” wręcz wskazane jest by strój był
w odpowiednim stylu. Wymarzyłam sobie Fifi w białym, puszystym
swetrze, ze splotami warkoczowymi oraz wielkim golfem – tak sobie
wyobrażałam wielkiego Gatsby'ego w słynnym opisie białego swetra
;)
Co robi w takiej sytuacji uzależniona
od dziergania Pani?
Fifi okazała się fanką ubioru, która przy określonych temperaturach nago z domu nie wychodzi, w przeciwieństwie do mojego poprzedniego psa – boksera Bordo. Borduś na starość owszem, pozwolił sobie założyć sweter (czytaj post), w celu docieplania korzonków – ale wstydził się w nim chodzić i w ramach protestu zapierał się lub szedł dwa razy wolniej niż normalnie... ze spuszczoną głową uprawiał strajk włoski , czym wzbudzał współczucie mijających nas ludzi. Po dwóch spacerach odpuściłam mu chodzenie w swetrze.
Za to Fifka jest wdzięczną
użytkowniczką moich wyrobów, wkrótce następne posty z tej
dziedziny ;)
Zapraszamy do naszego sklepu z ubraniami dla psów http://pl.dawanda.com/shop/Komoona
- 18:12:00
- 0 Comments




























